Archiwum 25 czerwca 2020


Trochę tu posiedzę
25 czerwca 2020, 21:25

No i dupa. Posiedzę tu nie 3, a 6 tygodni. Dlaczego?  Miałam rozmowę z psychologiem,  psychiatrą i psychoterapeutą. Niezłe kombo,  prawda?  Gadali, gadali,  gadali,  ale już nawet nie przytoczę o czym bo nie słuchałam. Chciałam się położyć. Minęła mi pora kolacji, więc dostałam kolację do pokoju.  I to zgubiło pielęgniarzy.  Mam dość siły w rękach,  więc złamałam widelec i się okaleczyłam. To był hit. Przyszedł pielęgniarz po talerz i się zaczęło. Szycie ran,  środki uspokajające i nasenne, pasy i promocja jak w biedronce,  kup 3 zapłać za 6. 6 tygodni w tej dziurze.  Nie mam zbyt wiele kasy,  a nie wiem nawet co będzie z pracą. Masakra.  Za chwilę pewnie przyjdą zobaczyć co robię, może uda mi się zasnąć i nie być w kaftanie znowu. Udam że spię, nie obudzą mnie przecież. Odezwę się jutro. 

 

Śpijcie dobrze 

 

Dramaty, dramaciki
25 czerwca 2020, 16:39

No i jest dramat.  Dostałam taki opier..  że żyć się odechciewa. Za karę mam sprzątać kible.  Ich niedoczekanie,  jestem tu, ale sprzątać nie będę.  Mam plan ucieczki. Tylko jeszcze muszę wykombinować stąd wziąć kasę na podróż. Do domu nie pojadę, bo tam od razu będą mnie szukać. Ale coś wymyślę.

Dostałam nowe leki. Wielkie jak jakieś czopki.  Miałam rozmowę z psychologiem,  na szczęście zmienili mi tą denną babę na kogoś mądrzejszego. 

Popołudniu przyszedł kapelan szpitala psychiatrycznego. Też idiota.  Jak komuś można powiedzieć że próba samobójcza i choroba to skutek grzesznego życia. Serio?  Po tych słowach powiedziałam mu że skoro tak twierdzi, to gdzie znajdę potwierdzenie tych słów. Zmienił temat,  a ja stwierdziłam że skoro on jest tak niekompetentny i mówi coś czego nie potrafi wyjaśnić,  to po co wogóle go słuchać. Powiedziałam mu że jest beznadziejny i że może wszyscy kłamią, więc w kościele mnie nie zobaczą. Znalazłam wzór i wskazówki jak dokonać apostazji. Coś mi się zdaje,  że po wyjściu ze szpitala będzie ciao kościele! 

 

Ciężka noc
25 czerwca 2020, 05:27

Mam dość. W tym kaftanie nie można spać. Próbowałam zasnąć, ale bez skutku.  Zaczęłam się drzeć i w końcu pielęgniarz przyszedł i zrobił mi zastrzyk na sen. Chyba było za słaby,  bo nie zadziałał. Więc znów się darłam,  do 3 w nocy, wiem że teraz mam przesrane,  ale przynajmniej zasnęłam na 2 godziny.  Ten szpital to dno. Muszę coś wykombinować by stąd zwiać.  Zaraz będzie pobudka.  Kolejny dzień w psychiatryku nie zapowiada się zbyt fajnie.